
Jest dla mnie rzeczą oczywistą, że moją małą Warszawą jest kolejowa Warszawa. Emanacją tego zainteresowania jest przecież ten blog. Szkoda tylko, że blog powstał tak późno, ale widocznie tak musiało się stać.
Jako, że blog jest o kolei, a nie o mnie, więc nie będę za długo zanudzał Was, tłumacząc jakie meandry zaprowadziły mnie do tego zainteresowania. O jednym chciałem wspomnieć. Niewątpliwie wpływ na zainteresowanie koleją miał mój dziadek, który przepracował na kolei 48 lat. Zaczynał pracę na kolei od robotnika torowego jako młody chłopak. Gdy odchodził na emeryturę był zawiadowcą odcinka drogowego. To były jeszcze czasy, gdy praca na kolei była służbą, a miejsca służby nie wybierało się.
Kolej nie pozwoliła mi o sobie zapomnieć. Mieszkam przysłowiowe dwa kroki od stacji postojowej na Olszynce Grochowskiej. Paliwo dla bloga mam na wyciągnięcie ręki i może dlatego tak dużo wpisów na blogu z kolejową Olszynką Grochowską w tle.
/ zdjęcia z 26 marca 2014 roku /
Fajne te twoje pociągi.
OdpowiedzUsuńTak sobie myślałam, że musisz mieszkać blisko, bo za dużo kadrów z jednego miejsca, a zarazem mało z peronów stacji pobliskich.
OdpowiedzUsuń